PTTK- Przemyśl i forty I, XV

W sobotę postanowiliśmy z Dorotką odwiedzić Przemyśl z jego przepięknymi kościołami i fortami wokół miasta.

Pierwszym punktem naszej wycieczki było zwiedzanie Przemyśla (relacja już wkrótce ;-)

Kolejnym punktem naszej wycieczki były forty przemyskie.  Niestety z braku czasu mogliśmy pozwolić sobie tylko na zwiedzenie fortu I i XV “Borek”.

Fort I Salis Soglio;

Na pierwszy ogień poszedł FORT I -Salis-Soglio w Siedliskach. Pozycja GPS: 49°45′26″N, 22°53′46″E Jako że jest to jeden z najlepiej zachowanych fortów w całym zewnętrznym pierścieniu fortyfikacji przemyskich postanowiliśmy go obejrzeć w pierwszej kolejności (inna historia, że o jego stanie fizycznym dowiedzieliśmy się dopiero jak go zobaczyliśmy na żywo ;P a o tym, że jest najlepiej zachowany z broszurki po zwiedzaniu ;P). Sam fort został zbudowany w latach 1882-1886 a wysadzony 22 marca 1915 -zresztą podobny los spotkał tego dnia większość innych fortów. Sam fort leży zaledwie 50m od granicy z Ukrainą więc nie zdziwcie się jak ktoś ze straży będzie was sprawdzał ;P W Salis Soglio zachowały się m.in.: ceglana brama wjazdowa, koszary, magazyny amunicji, szyby wind, stanowiska artylerii i schrony dla załogi. W samym forcie jest dużo przejść i korytarzy pogrążonych w zupełnej ciemności (warto mieć ze sobą latarki ;) a sam bunkier pochłaniany jest przez przyrodę co stanowi przepiękny widok (ma się wrażenie jakby się chodziło po planie katastroficznego filmu o zagładzie ludzkości, w którym przyroda pochłania resztki dowodów istnienia homo sapiens ;P)

Fort XV "Borek"

W pobliżu drogi powrotnej do E4 znajduje się również fort XV “Borek” Pozycja GPS: 49°46′17″N, 22°53′59″E

Na niektórych cegłach można jeszcze odczytać imiona wartowników, którzy tutaj stacjonowali, a nad głównym wejściem napis: “Gűrtelhauptwerk XV Borek”

Po szybkim zwiedzeniu fortu udaliśmy się jeszcze na chwilkę na przemyski rynek zjeść zapiekanki i już o zmroku ruszyliśmy w drogę powrotną do Rzeszowa.

Trochę faktów i historii o fortach:

Forty przemyskie stanowią nie lada atrakcje dla każdego turysty. Zaczęto je budować już w 1873 r. w momencie pogorszenia się stosunków austriacko-rosyjskich i budowano aż do wybuchu I wojny światowej. Przemyśl wyznaczono na twierdzę I klasy z 44 fortami. W skład twierdzy przemyskiej wchodziły 2 pierścienie fotów: wewnętrzny (poligonalny) zbudowany w latach 1853-1855 o obwodzie 15km z 6 fortami głównymi i zewnętrzny liczący 45km obwodu z 15 fortami głównymi i 28 pomocniczymi i łącznikowymi. Twierdza była oblegana 3-krotnie w czasie I wojny światowej i została zdobyta nie przy pomocy dział ruskich lecz wzięta głodem ostatecznie 22 marca 1915 r. Austriacy nie chcieli oddać w ręce napastników jednych z największych fortów w europie i przed poddaniem się Przemyśla powysadzali strategiczne bunkry.

Fort XIII San Rideau

Największą popularnością wśród zwiedzających cieszy się niewątpliwie fort XIII “San Rideau” -zniszczony w 75% (Pozycja GPS: 49°49′16.971 N, 22°51′40.954 E) w Bolestraszycach (w pobliżu również przepiękne arboretum). Swoją sławę zawdzięcza przede wszystkim dzięki potężnym murom, a także dzięki tragicznej historii dwóch więźniów rosyjskich.

Zostali oni wzięci do niewoli i osadzeni w małej celi w podziemiach fortu. Po paru dniach niewoli usłyszeli wielki huk, ściany zaczęły się walić, a ziemia drżeć od wstrząsów wysadzanego w powietrze fortu. Ich jedyna droga na powierzchnię została zablokowana gruzowiskami kilkupiętrowego fortu. Obaj mężczyźni na daremnie przez kilka tygodni próbowali znaleźć wyjście i wzywać pomocy. Katakumby stały się ich więzieniem, więzieniem w którym mieli duże zapasy żywności i amunicji pozostawione przez kapitulujące wojska austriackie. Przy świeczkach czekali aż ktoś sobie o nich przypomni i zacznie kopać. Aby jakoś zabić czas i nie zwariować dużo ze sobą rozmawiali opowiadając sobie nawzajem własne historie życia, urządzali sobie spektakle teatralne, grali w najróżniejsze

gry. Gdy już zaczęli się nienawidzić jeden zaczął pić na umór a drugi konstruować zegar z beczki z wodą, w której na dnie był mały otwór przez który kapała woda. Jako punkt wyliczenia czasu opróżniania zbiornika konstruktorowi posłużył jego własny puls przyjmując zasadę że na każdą minutę przypada 70 uderzeń, w wyniku czego opróżnienie beczki wyniosło półtorej doby. Nowikow po wypiciu wszystkich beczek z rumem (co zajęło mu ponad 30 beczek wg stworzonego zegara) popełnił samobójstwo podcinając sobie gardło. Twórca zegara dalej trwał w nadziei że wreszcie ich odnajdą wsłuchując się ciągle w kapiąca wodę i w ciągle odliczanie beczek. Przy 1001 beczce (czyli po ok 1500 dniach) więźniowi skończyły się świeczki a jego zapiski w pamiętniku (dzięki którym znamy tą wstrząsającą opowieść) kończą się.

FORT XIII San Rideau

Na pogrzebanego żywcem ruskiego więźnia natrafiono latem 1925 r. przy rozbiórce fortów. Przy przebiciu się do parteru rumowiska robotnicy odkryli stalowe drzwi, które nie były umiejscowione na planach fortu. Kierowani ciekawością otworzyli je i weszli w długi korytarz oświetlany tylko przez latarki robotników, w świetle których na samym dole odkryli zwłoki żołnierza. Tak przerażające, że strach ich sparaliżował, a poruszenie się owych zwłok paniczną ucieczkę odkrywców. Rosyjski żołnierz doczekał się upragnionej ekipy ratunkowej, która wyniosła go na powierzchnię, by w chwilę później dokończyć swój żywot na świeżym powietrzu.

Zapowiedź: Wesele Madzi i Łukasza

Ostatnio miałem malutkie wesele do sfotografowania, żar z nieba, pełno komarów na plenerze … ale Młodzi bardzo sympatyczni i uśmiechnięci więc zdjęcia uważam za udane ;) Wkrótce będziecie mogli przekonać się sami ;)

Jak znajdę więcej wolnego czasu to dodam więcej zdjęć, a na razie mała zapowiedź ;)

Grill PS-PTTK ;)

Wczoraj odbył się grill u Pawła S.

Wakacje już się prawie kończą więc pasowało w końcu zorganizować jakieś spotkanie przy grillu ;) a dzięki uprzejmości Pawła, który udostępnił po raz kolejny swój ogródek,  imprezkę można było zorganizować ;)

Z Dorotką mieliśmy małe opóźnienie z przyjazdem, ale jak się okazało byliśmy pierwsi, bo kolejne auta z uczestnikami dojechały z godzinnym, 2-godzinnym i 4-godzinnym opóźnieniem ;P (ci ostatni niech żałują bo impreza była świetna już od samego początku ;)

Naszym ogniomistrzem został oczywiście gospodarz, co chwile wypróbowujący różne techniki podniecania coraz większego ognia, niekoniecznie w grilu ;)   i w ruch poszły dezodoranty, mocniejsze trunki znalezione gdzieś skrupulatnie ukryte w kuchni czy też paliwo Pb-95 ;P